Archiwum Odkrywcy

Zamknij

Organy z prudnickiego kościoła ewangelickiego nadal istnieją!

Andrzej Dereń Andrzej Dereń 08:55, 24.06.2026 Aktualizacja: 09:07, 24.06.2026
Skomentuj Organy z prudnickiego kościoła ewangelickiego nadal istnieją! (fot. archiwum prywatne, Piotr Piotrowski, Sudety)

Choć nie ma dziś śladu po okazałym kościele ewangelickim w Prudniku, to jego elementy wciąż są wśród nas, a wiele z nich nadal służy chrześcijanom. Wolfgang J. Brylla opisał, gdzie trafiły kościelne organy.

Wśród wspomnień starszych wiekiem prudniczan pojawia się wątek dzieci, które wchodziły do nieczynnego kościoła (niem. Christuskirche – Kościół Chrystusa) przy ul. Gimnazjalnej i bawiły się organowymi piszczałkami.

Dewastacja przed rozbiórką

Niewinna zabawa była dewastacją, ale mało kto w mieście powiatowym tak bardzo przejmował się losem świątyni, by zadbać o jej należyte zamknięcie. Dziś to samo dzieje się z częścią byłej zabudowy „Froteksu”, gdzie jeszcze kilkanaście lat temu pracowali prudniczanie, a budynki były zamykane w dobrym lub bardzo dobrym stanie technicznym. Teraz to ruiny. To zaskakujące, że nasze pokolenie w procesie rujnowania zabudowy poradziło sobie lepiej od powojennych prudniczan, naszych dziadków, którzy funkcjonowali w znacznie trudniejszych warunkach socjalnych i materialnych od nas.

Pod koniec lat 60. XX w. losy świątyni (liczyła 1204 numerowane miejsca!) były przesądzone. Zostanie rozebrana. Ewangelików nie było stać na utrzymanie okazałej budowli w mieście, gdzie luteranów niemal już nie było (sześć rodzin pod koniec lat 60.), a państwo nie było zainteresowanie budowlą, która w tamtym czasie nie spełniała nawet kryteriów obiektu zabytkowego (budynek liczył nieco ponad 60 lat). Państwo nie wyraziło też zgody, by kościół przejęła katolicka Parafia pw. św. Michała Archanioła, która odczuwała (już w czasach niemieckich) brak nowej świątyni w mieście (ciasnota w istniejących kościołach). Adam Lutogniewski pisał, że była też propozycja przebudowy kościoła na salę koncertową Szkoły Muzycznej, ale i tej propozycji nie zrealizowano. Wygląda na to, że Prudnik był zbyt małym ośrodkiem, by ze środków państwa zrealizować tak kosztowną, choć ciekawą inwestycję. Na prowincji dominowała architektoniczna chałtura i nawet w gospodarce centralnie planowanej nie uważano, żeby w przygranicznym mieście wydawać środki na tak awangardowe rozwiązanie.

Kościoły do likwidacji

W ówczesnej Polsce kościoły ewangelickie masowo znikały z panoram miast i wsi. Na ziemi prudnickiej proces ten dotyczył zachodniej części tego obszaru, bo tam były największe społeczności ewangelickie. Świątynie luterańskie znikły z terenu Moszczanki (zniszczony w trakcie działań wojennych), Szybowic i Mieszkowic. Przetrwały te, dla których znajdowano nowe funkcje. Takim przykładem jest poewangelicki kościółek w Olszynce, który krótko po wojnie przejęty został przez katolików (w czasach stalinizmu i później mogłoby to być niemożliwe). Inna historia związana była ze świątynią luterańską w Białej, którą zaadaptowano na cele produkcyjne, warsztatowe i magazynowe. Dzięki temu budowla dotrwała do dziś i kilka lat temu Gmina Biała mogła przeprowadzić remont budynku, dostosowując do go nowych funkcji społeczno-kulturalnych.

Wracamy do Prudnika. Przed rozbiórką Kościoła Chrystusa starano się rozdysponować to, co z zostało z wyposażenia i dających się rozmontować detali świątyni. Liczące sobie zalewie kilkadziesiąt lat cegły można było ponownie wykorzystać i faktycznie część z nich posłużyła choćby przy budowie domów jednorodzinnych (miejska legenda mówi o klątwie ciążącej na tych, którzy w ten sposób wykorzystali „poświęcone” mury). Miedziane elementy, w tym piękne rzygacze, zostały wykorzystane między innymi do budowy pomnika oświęcimskiego na cmentarzu komunalnym. Drzwi trafiły do kilku kościołów, między innymi w Moszczance, Mieszkowicach i Kolnowicach. W tej pierwszej miejscowości w drzwi wyposażono budynek tymczasowego kościoła w dawnej gospodzie (właściwa świątynia uległa zniszczeniu w 1945 r.). Obecnie drzwi znajdują się w pomieszczeniach parafialnych przy nowym kościele z 1988 r. (pełnią funkcję eksponatu). Okucia drzwi przekazane zostały przez byłych, niemieckich mieszkańców Prudnika Muzeum Ziemi Prudnickiej. Część ławek trafiła do kościoła w Chróścinie Nyskiej. Nie ma natomiast pewności, co do pochodzenia ławek w kościele w Nowym Lesie, które też mają być z prudnickiej świątyni. Pojedynce elementy wyposażenia parafii ewangelickiej (meble, książki) rozproszone są w prywatnych domach. O losach wyposażenia kościoła pisał Adam Lutogniewski na łamach roczników „Ziemi Prudnickiej”. Co się jednak stało z pięknie zdobionymi, dużymi organami?

Z Prudnika do Opola i Wrocławia

Ich twórcą był zakład Schlag & Söhne ze Świdnicy. Z niemieckich opracowań dowiadujemy się, że organy miały dwie klawiatury z jedenastoma i dziewięcioma głosami oraz pedałem z ośmioma głosami, razem 28! (tu autor wskazuje na różnice w literaturze, od 26 – 29 głosów). Projektantem okazałej skrzyni organowej – prospektu był prawdopodobnie twórca całego kościoła – wzięty berliński architekt Oskar Hossfeld. Wykonawcą był natomiast rzeźbiarz Ondrusch z Głuchołaz.

- Pod koniec I wojny światowej wybrano z nich metalowe (wykonane ze stopu cyny z ołowiem) piszczałki (…) -  pisze Brylla, co wynikało z potrzeb wojennego przemysłu państwa niemieckiego. Dalej w tekście są najsmaczniejsze kąski. Dowiadujemy się, że przed rozbiórką kościoła tamtejsze świeczniki przejęła gmina ewangelicka w Opolu. Potem Brylla cytuje opis z 2017 r.: „Części organów [w kaplicy ewangelickiej w Opolu] pochodzą najprawdopodobniej z kościoła ewangelickiego w Prudniku” oraz tekst opublikowany w piśmie wyznaniowym „Zwiastun” (1970): „Z Prudnika [kościoła ewangelickiego] przywieziono organy do kaplicy ewangelickiej w Opolu”. Autor zwraca uwagę, że notki nie należy traktować dosłownie, ponieważ organy w Opolu liczą zaledwie osiem głosów, są więc tylko fragmentem prudnickiego instrumentu. Budowniczym opolskich organów był organmistrz Józef Cynar. Instrument miał powstać z wiatrownicy II manuału i dobranych głosów z Prudnika, uzupełnione o brakujące elementy.

Coś za coś

W jaki sposób w rękach Cynara znalazły się prudnickie organy? Brylla wyjaśnia zasady jakie panowały w tamtych czasach i po części obowiązują również dzisiaj. Artysta – rzemieślnik przejmując instrument zobowiązany był do „zapłaty” jego dotychczasowemu właścicielowi. Gmina ewangelicka w Opolu, zdając prudnicki kościół przeznaczony do rozbiórki odstąpiła organy Cynarowi, umawiając się, że ten, w zamian, wykonana organy dla opolskiej kaplicy. Stało się to w lecie 1970 r.

Cynarowi pozostała cała reszta organów, które przechowywał w wynajętych pomieszczeniach magazynowych klasztoru przy kościele pw. św. Wojciecha we Wrocławiu. Tu Brylla podejrzewa, że następowała powolna „kanibalizacja” organów, których fragmenty systematycznie wykorzystywał Cynar przy realizacji kolejnych zleceń.

Dopiero w 1995 r. artysta użył główną skrzynię z Prudnika do budowy nowych, 26-głosowych organów w kościele pw. Elżbiety przy ul. Grabiszyńskiej we Wrocławiu.

Dziś piękna, neogotycka obudowa organów z Prudnika cieszy oczy wiernych z Wrocławia. Zapewne tylko nieliczni posiadają wiedzę na temat pochodzenia pięknego prospektu.

Powojenne losy prudnickich organów opisał Wolfgang J. Brylla z Zielonej Góry na łamach pisma „Sudety”.

Artykuł ukazał się w "Tygodniku Prudnickim" z 30.07.2025.

Czy w centrum Prudnika powinno powstać więcej stref wyłączonych z ruchu samochodowego?

Ankieta zakończona, dziękujemy za oddane głosy. Wyniki głosowania są widoczne poniżej:
tak, więcej deptaków i stref pieszych 35%
tak, ale tylko w weekendy 9%
nie, obecne ograniczenia wystarczą 25%
zdecydowanie nie, utrudni to życie kierowcom i przedsiębiorcom 30%
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu terazprudnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%