Archiwum Odkrywcy

Zamknij

Zwierzyńce i bażantarnie – zapomniane dziedzictwo

Andrzej Dereń Andrzej Dereń 17:34, 04.04.2026 Aktualizacja: 09:17, 05.04.2026
Skomentuj Zwierzyńce i bażantarnie – zapomniane dziedzictwo

Spis treści

Niewiele osób wie, że na ziemi prudnickiej znajdowały się dawniej zwierzyńce i bażantarnie. Co pozostało po tych pańskich obiektach?

Opowiedziała o nich w sobotę, 28 marca w Muzeum Śląska Opolskiego w Opolu dr Anna Steuer-Jurek, architekt krajobrazu, adiunkt na Politechnice Krajowskiej i rodowita głogówczanka. Wykład „Opolskie zwierzyńce. Zapomniane formy dawnych ogrodów” był pasjonująca wyprawą po miejscach w województwie opolskim, gdzie niegdyś znajdowały się zwierzyńce, a potem – czasem równolegle – bażantarnie (forma "bażanciarnie" również jest poprawna).

Nasze zwierzyńce i bażantarnie

Okazuje się, że obiekty takie były również na ziemi prudnickiej, a ich lista nie jest wcale krótka. Udokumentowane zwierzyńce położone były między innymi pomiędzy Głogówkiem a Głogowcem (Oppersdorffów), w Rozkochowie (Pücklerów), między Klisinem a Racławicami Śląskimi, koło Chrzelic, Kazimierza i już poza granicami ziemi prudnickiej – w Korfantowie.

Bażantarnie były koło Dzierżysławic, ponownie koło Klisina, w Rozkochowie (w parku), koło Twardawy (przy linii kolejowej), Brożca (koło ruin leśniczówki), Radostyni, koło Stadniny Rozłogi w Brzeźnicy i w Korfantowie już poza granicami ziemi prudnickiej. Niektóre lokalizacje powielały położenie zwierzyńców, ponieważ zakładano je w tych samych miejscach. Ptaki hodowane były dla celów ozdobnych, jako część pańskiej rozrywki związanej z polowaniami, ale też jako smaczny i wartościowy produkt, dość powiedzieć że za mięso bażanta płacono 2 talary, a za mięso gęsi 15 groszy. Bażanty nie są rodzimym gatunkiem, sprowadzone zostały do Europy Środkowej w XVI w. z obszaru Azji Środkowej poprzez Turcję. Zadomowiły się na tyle dobrze, że dziś uważane są za część polskiego i śląskiego krajobrazu. W ostatnich dziesięcioleciach mechanizacja rolnictwa oraz likwidacja nieużytków znacznie ograniczyły populację bażantów. Ośrodki łowieckie czynią starania zmierzające do powiększa ich liczby w przyrodzie. Samorząd Powiatu Prudnickiego wspiera finansowo takie działania.

[FOTORELACJANOWA]3336[/FOTORELACJANOWA]

Na Śląsku było kilka rodzajów bażantarni. W dzikich bażantarniach ptaki były puszczane luzem, stąd znajdowały się one w dużej odległości od parków, żeby nie płoszyć zwierząt. Nazwa bażantarni hodowlanych mówi sama za siebie (do celów łowieckich lub ozdobnych). Z kolei w bażantarniach półdzikich część ptaków była na wolnym wybiegu, a część była hodowana w specjalnym budynku często z sąsiednią wolierą. I ta ostatnia forma – według Anny Steuer-Jurek – znajdowała się w Rozkochowie, gdzie zachowały się fundamenty niewielkiego budynku bażantarni (w końcowej części głównej osi kompozycyjnej parku) oraz podzielona na cztery kwartały część parku. Wcześniej, w czasach kiedy wieś była w rękach Pücklerów, był tam zwierzyniec. Obejmował on tylko część dzisiejszego parku, ponieważ jego znaczny fragment do początków XIX w. zajmował staw (potem został osuszony).

Zwierzyniec Oppersdorffów

Głogówecki zwierzyniec i bażantarnia funkcjonowały początkowo równolegle i powstały prawdopodobnie w tym samym okresie, w XVII lub nawet XVI w. Zwierzyniec istniał jeszcze w połowie XVIII w., potem w tym miejscu pojawił się folwark nazywany Zwierzyńcem (Tiergarten), ale już bez obszaru noszącego to właśnie określenie. Bażantarnia była w układzie promienisto-gwiaździstym i położona była na południe od zabudowań Dzierżysławic.

- Są wskazania, że funkcjonował tutaj pałacyk na wzgórzu św. Idziego, natomiast nie jesteśmy w stanie zlokalizować, gdzie on dokładnie był, gdzie było to wzgórze. Prawdopodobnie znajdował się on na terenie zwierzyńca – mówi Anna Steuer-Jurek.

Naukowiec podała przykłady, jaki jest obecnie stan zachowania obszarów dawnych bażantarni. W przypadku obiektu koło Głogówka (teren Lasów Państwowych) następuje proces ich zanikania, a kompozycja jest zatarta. W Korfantowie kompozycja jest częściowo nieczytelna. Pozytywny przykład dotyczy natomiast dawnej bażantarni przy Pałacu Rozkochów, gdzie od 2021 r. (zmiana właściciela) trwa proces odtwarzania kompozycji. Zresztą park w Rozkochowie naukowiec określiła jako wzorzec dla postępowania w celu zachowania śladów dawnych zwierzyńców i bażantarni. Chodzi o uczytelnienie dawnych układów alei i kwater zieleni, oznakowanie tych miejsc tablicami informacyjnymi oraz prowadzenie działalności edukacyjnej. To wszystko już dzieje się w Rozkochowie.

I tak też scenariusz widzi dla innych, podobnych obiektów położonych na Śląsku: - Tereny te powinny zostać objęte formą ochrony kulturowej, chociażby poprzez uczytelnienie dawnych osi, czy przebiegu alei, które tam były wytyczone. To wprowadzenie ekoturystyki, czy tablic informacyjnych, mówiących o tym, co tam się znajdowało, a przede wszystkim też edukacja regionalna, żeby lokalne społeczeństwo, zwłaszcza te najmłodsze, wiedziało co znajduje się na ich terenie i jakie elementy dziedzictwa posiadają.

W wykładzie w Opolu uczestniczył głogówecki historyk i edukator Muzeum Śląska Opolskiego Dragomir Rudy: - Dowiedziałem się bardzo wiele, między innymi o miejscowościach, o których nawet nie myślałem, że tam były zwierzyńce. Wykład był fenomenalny – komentował. Obecnie duża bażantarnia funkcjonuje w Mosznej - Ośrodek Hodowli Zwierzyny Polskiego Związku Łowieckiego. 

Niezwykły Pokój Wirtembergów

Wykład dr Steuer-Jurek powiązany był z muzealną wystawą czasową „Książęcy ogród sztuk – w Pokoju Wirtembergów”, gdzie prezentowane są pokaźne zbiory dotyczące dziejów pałacu i parku w Pokoju oraz rodu Wirtembergów. Zabytkowy zespół rezydencjonalno-parkowy jest wyjątkowy ze względu na ogromny obszar, jaki zajmuje, liczne pozostałości dawnych obiektów parkowych (pomniki, budynki, stawy, sztuczne ruiny) oraz samą formę układu założenia w postaci ronda, z którego promieniście rozchodzi się osiem alei. Wielkim nieobecnym zespołu jest pałac, który znajdował się w środku ronda. Park jest systematycznie rewaloryzowany, stąd można oglądać jego fragmenty w formie, w jakiej były w okresie swojej świetności.

Dragomir Rudy zachęca do odwiedzenia wystawy, dodając że jest jedną piękniejszych jakie dotąd prezentowane były w opolskim muzeum. Wystawa czynna jest do końca maja.

Czy w centrum Prudnika powinno powstać więcej stref wyłączonych z ruchu samochodowego?

Ankieta zakończona, dziękujemy za oddane głosy. Wyniki głosowania są widoczne poniżej:
tak, więcej deptaków i stref pieszych 35%
tak, ale tylko w weekendy 9%
nie, obecne ograniczenia wystarczą 25%
zdecydowanie nie, utrudni to życie kierowcom i przedsiębiorcom 30%
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu terazprudnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%