Wandalizm to zmora nie tylko zabytków, ale z czasem niektóre jego efekty same w sobie stają się cenne, będąc świadkami historii. Dziś badacze starożytności zachwycają się nad rysunkami i napisami na ścianach Pompejów, które stworzyli przechodnie wbrew woli właścicieli domów i murów, bo są najlepszym dowodem codziennego życia mieszkańców. Takie „starożytne” napisy są również na ścianach Pałacu Rozkochów w gminie Walce. Są świadectwem czasów, kiedy pałac stracił właścicieli szlacheckich (Seherr-Thossowie), a jego wnętrza zostały otwarte dla nieproszonych gości. Czasem tych bardzo niemile widzianych, jak żołnierze sowieccy. Tym razem zajmiemy się innymi gośćmi, zapewne młodymi ludźmi, czasem przeżywającymi pierwsze miłości, którzy pozostawili po sobie ślady. Dziś patrzymy z pobłażaniem na to, że wytrwale ryli po wiekowych ścianach…
W pałacu jednym z ulubionych miejsc "nieautoryzowanych" spotkań sprzed kilkudziesięciu lat była klatka schodowa w ryzalicie. Wiemy to dzięki dużemu nagromadzeniu napisów wyrytych, rzadziej napisanych ołówkiem, na ścianach. Wnętrze ryzalitu to miejsce nie tylko piękne, ale i ustronne, pozwalające z wysokich okien dostrzec, czy ktoś nie nadchodzi.
Aktywność pisarska na ścianach koncentrowała się na pierwszych latach powojennych. Do 1947 r. pałac był „bezpański”, bo dopiero wtedy wykonano jego inwentaryzację, tworząc, wraz z sąsiednim folwarkiem, struktury państwowego gospodarstwa. W pałacu przeprowadzono jeden duży remont lub kilka drobniejszych - naprawiono dach, przydzielono mieszkania, zaadaptowano pomieszczenia na nowe funkcje, gdzieś postawiono ścianki, by w innych miejscach je rozebrać, zabezpieczono najbardziej zniszczoną część pałacu (I piętro środkowego skrzydła). Nie były to wielkie remonty. Szefostwo PGR-u celowo nie realizowało dużych i kosztowych prac, bo oczekiwało na ten właściwy, generalny remont pałacu. Wiemy to dzięki zachowanym dwóm pełnym dokumentacjom odnowy pałacu z lat 50. I 70. XX w. Żadnego z nich nie zrealizowano.
Wróćmy do naszych napisów. Ich fascynującą cechą jest dwujęzyczność. Napisy w języku niemieckim mieszają się tu z napisami po polsku. Te, starsze, niemieckie, są ładniejsze, widać efekty szkolnej nauki kaligrafii. Niektórzy twórcy napisów byli na tyle pewni siebie, że podpisywali się z imienia i nazwiska. Co ważne udało nam się potwierdzić je źródłowo.
Rodzina Oswalda Swiecznika mieszkała i pracowała w majątku Seherr-Thossów w Rozkochowie (Gut). Achim (Joachim) Olbrich pochodził z rodziny, której członkowie mieszkali zarówno w majątku jak i we właściwej części wsi, również na Osiedlu (nowa część Rozkochowa). Może byli to koledzy? Inny wpis zawiera dwie daty 6 i 10 września 1947 r. oraz dopisek „Stare Kotkowice” (niedaleka wieś). Günther Wientzek wpisał się w 1945 r. Pod nazwiskiem jest niedokończony napis „Obergl…”, zapewne Oberglogau, czyli Głogówek. Faktycznie w niemieckim Głogówku, przy ul. Wodnej, mieszkał Bernhard Wientzek, który był kierowcą. Czy Günther był jego synem? Kolejny mieszkaniec Głogówka zapisany pod rokiem 1945, to Josef Kamrad. W tym wypadku mamy aż dwie osoby o tym imieniu i nazwisku z tego miasta – jeden był robotnikiem i mieszkał przy ul. Zamkowej, a drugi stolarzem i mieszkał przy ul. 3 Maja. Jest Sobek, Majka, Paul Kaluza, BETI + AREK. Daty: 1945, 1946, 17 listopada 1947, 1959, 28 marca 1959, 23 kwietnia 1977, 5 maja 1985 oraz niemiecka nazwa Głogowca (obecnie część Głogówka) – Glöglichen. Ktoś zapisał „mądrość ludową”: „gupi jest ten co pracuje”. Jest i wyznanie miłosne: „Ich libe…” (kocham cię). Te błędy językowe po polsku i niemiecku świadczą o tym, że autorami były raczej dzieci lub młodzież. Dorośli mieli ważniejsze zajęcia, niż pisanie po ścianach pałacu. Nie brakuje twórczości plastycznej, jak wizerunki twarzy z profilu, całych postaci, czy narysowane ołówkiem koło zębate. Czy to wszystkie napisy na rozkochowskich ścianach? Właściwie to niewielki fragment. Sporo ich znajdziemy w innych częściach budynku, które po II wojnie światowej wyłączone zostały z użytku.
Jedno jest dziś pewne, nie rysujmy po ścianach zabytków!



Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu terazprudnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz