Archiwum Odkrywcy

Zamknij

Wąż oplatający złamaną kolumnę. Tajemniczy grobowiec na prudnickim cmentarzu

Andrzej Dereń Andrzej Dereń 18:00, 01.01.2026 Aktualizacja: 21:32, 02.01.2026
1 Wąż oplatający złamaną kolumnę. Tajemniczy grobowiec na cmentarzu

Spis treści

Pomnik ze złamaną kolumną, którą oplata wąż, jest jednym z najbardziej intrygujących nagrobków na prudnickim cmentarzu komunalnym. Jego odnowa jest pretekstem do przypomnienia historii pochowanej tam osoby.

Ocalić od zapomnienia

Nagrobek odnowiony został staraniem Towarzystwa Historycznego Ziemi Prudnickiej we współpracy z Muzeum Ziemi Prudnickiej w ramach corocznej kwesty „Ocalić od zapomnienia”. To dzięki datkom osób odwiedzających cmentarz podczas Wszystkich Świętych, udało się dotąd odnowić grobowce: Filipa Roboty, Paula Langego, Józefa Sobiesiaka, Nieznanego Żołnierza Polskiego oraz Moritza Kremsera, którego upamiętniono we wspomnianym już pomniku – kolumnie. Ten ostatni wymagał pilnych prac ratunkowych, ponieważ pionowa część grobowca była przechylona i groziła upadkiem. Prace, po uzgodnieniach z urzędem konserwatorskim, wykonał Zakład Kamieniarski Kor-Kam z Lubrzy. Polegały one przede wszystkim na oczyszczeniu kamiennych części grobowca oraz stabilizacji konstrukcji. Na miejsce wróci jeszcze metalowe ogrodzenie.

Grobowiec Moritza jest jednym z niewielu znaczących pomników przedwojennych, które zachowały się do dziś. Spora ich część była likwidowana, służąc, po przetworzeniu, jako materiał dla nowych grobowców lub jako surowiec budowlany.

Lekarz z Pilszcza

Moritz Kremser urodził się 1 października 1839 r. w Pilszczu (niem. Piltsch) w powiecie głubczyckim, najprawdopodobniej w rodzinie zamożnych rolników wyznania katolickiego. Ojciec miał na imię Mathias, a matka była z domu Werner. Nazwisko Kremser w Pilszczu pojawiło się w dokumentach już na przełomie XVI i XVII w. i było popularne aż do schyłku niemieckiej państwowości na Śląsku. Pilszcz to ciekawa miejscowość. Żyło tam wiele osób określających się jak Morawcy, jednej ze śląskich grup etnograficznych.

Nie wiemy nic o młodości i pierwszych latach dorosłego życia Kremsera. Rodzice zapewnili mu dobre wykształcenie, a Moritz ostatecznie został lekarzem. Z pewnością nie była to łatwa droga dla pochodzącego ze wsi młodzieńca. W 1876 r. „lekarz doktor” Kremser osiedlił się w Prudniku, o czym informuje ks. Johannes Chrząszcz w swojej „Historii Prudnika”. Tu też kontynuował praktykę lekarską w Prudniku i był lekarzem sztabowym Landwehry. Wojsko, podobnie jak Kościół, otwierały drogę do szybkiego awansu społecznego z pominięciem klasowych podziałów i z pewnością tę furtkę wykorzystał Kremser.

Landwehra była rezerwową niemiecką formacją wojskową, której jednostki mobilizowano na czas ćwiczeń lub wojny. Składała się więc z mężczyzn, którzy na co dzień byli cywilami. To coś pośredniego między pospolitym ruszeniem (ale w niemieckim porządku), gwardią narodową i wojskami obrony terytorialnej. Miała charakter regionalny, to znaczy, że powołani do służby żołnierze mieli swoją jednostkę blisko miejsca zamieszkania. Nasz lekarz miał więc pod swoją opieką lokalną Landwehrę i do jego głównych zadań należała kwalifikacja mężczyzn do służby, względnie zajmował się leczeniem podczas dłuższych ćwiczeń lub wojny. W hierarchii medyczno-wojskowej nie było to wysokie stanowisko, ale sama funkcja lekarza „z urzędu” stawiała go w gronie garnizonowej elity, bo przecież w Prudniku stacjonowało też wojsko zawodowe. Dowodem na to jest bogata, zindywidualizowana forma pomnika oraz jego lokalizacja - przy jednej z głównych alei cmentarza od strony centrum miasta.

Warto na chwilę zatrzymać się przy obrazie miasta przełomu lat 70. i 80. XIX w. Dynamicznie rozwijający się Prudnik był ze wszech miar „zmilitaryzowanym” ośrodkiem, a na każdym kroku można było spotkać żołnierzy 2. i 4. eskadronu 2. Śląskiego Pułku Huzarów. Wynikało to nie tylko z liczebności wojska, ale i jego lokalizacji. Koszary przy dzisiejszej ul. Dąbrowskiego powstały dopiero na początku XX w. Wojsko wynajmowało miejskie budynki na terenie byłego folwarku wójtowskiego w miejscu obecnego Placu Wolności (plac był zabudowany, nie było nawet ulic poprzecznych do ulic Piastowskiej i Kościuszki) oraz na obszarze po wyburzonym zamku wokół Wieży Woka. W tej drugiej lokalizacji były niemal wyłącznie stajnie i budynki gospodarcze. Wartownia znajdowała się w najniższej kondygnacji wieży ratusza. Żołnierze pełnili też stałą służbę przy prochowni (magazynie amunicji) na Szubienicznej Górze i codziennie wartownicy przemierzali drogę między śródmieściem a ul. Nyską. Większość żołnierzy – nie tylko wyższych rangą – kwaterowała w domach na terenie miasta, na przykład dowódca pułku wynajmował służbowe mieszkanie na II piętrze Domu Miejskiego na Rynku (nie mylić z później wybudowanym Urzędem Miejskim). Właściciele domów przyjmujący żołnierzy dostawali od państwa odszkodowanie i dodatkowo miejską dotację. Poligon znajdował się na łąkach między miastem a Prężynką. Gdzie mieszkał Kremser nie wiadomo.

Choć Moritz Kremser określany był mianem doktora, to raczej nie posiadał lekarskiego tytułu naukowego o tej nazwie. Marcin Husak, dyrektor Muzeum Ziemi Prudnickiej, wskazuje, że „praktische Arzt Doctor” to niższa kategoria lekarska wobec lekarza specjalisty (Fachartz). Można przypuszczać, że Kremser dopiero pracował na wyższy stopień medyczny. Niestety zmarł w wieku zaledwie 42 lat, 30 września 1881 r. najprawdopodobniej w Prudniku. Pochowany został w mieście, gdzie pracował, a nie w miejscowości, skąd pochodził, co sugeruje, że mimo krótkiego pobytu (5 lat), zżył się z Prudnikiem. Świadczy o tym również fragment sentencji na grobie, gdzie wspomniani są jego przyjaciele: „Thränen der Eltern, Geschwister und Freunde befeuchten Deine Grabesstätte” – „Łzy rodziców, rodzeństwa i przyjaciół zraszają twój grób”.

Pomnik wielu symboli

Na nagrobek Kremsera składa się pionowy pomnik oraz pozioma płyta. Całość otoczona jest kutym ogrodzeniem. Pomnik przedstawia złamaną kolumnę z bazą i piedestałem na podwójnej podstawie. Kolumnę oplata wąż, obok którego kamieniarz wykuł znak zawierający trzy nakładające się na siebie elementy. Gałązka krzyżuje się tu z szablą, a w miejscu ich połączenia znajduje się hełm – pikielhauba. Symbolika jest czytelna. Złamana kolumna jest jednym ze znaków śmierci. Czasem symbol ten doprecyzowuje się przez wskazanie nagle przerwanego życia, co w przypadku zmarłego w kwiecie wieku Kremsera jest szczególnie trafne. Wąż (Eskulapa) mówi nam o zawodzie medycznym zmarłego, hełm – fachu wojskowym, a szabla najprawdopodobniej stopniu oficerskim.

[FOTORELACJANOWA]3122[/FOTORELACJANOWA]

W podwójnej podstawie kolumny umieszczono imię i nazwisko zmarłego, jego tytuł naukowy (to wszystko w zamkniętym wieńcu), stanowisko służbowe w chwili śmieci, datę i miejsce narodzin, datę śmierci oraz wspomnianą wyżej sentencję. W najniższej części pomnika znajduje się adnotacja o twórcy pomnika – „A. Wiesner Neustadt O/S.”. Prudnicki mistrz kamieniarski Wiesner był również autorem zachowanej do dziś płyty nagrobnej proboszcza Nippela z 1891 r., która znajduje się pod krzyżem głównym cmentarza. Na poziomej płycie grobu Kremsera znajduje się napis: „Ruhe Sanft!” – „spoczywaj w pokoju!”.

Artykuł ukazał się w Tygodniku Prudnickim, nr 42, z 16.10.2024 r.

[ZT]86483[/ZT]

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarz (1)

AnkaAnka

3 0

Ciekawa historia, o której nie wiedziałam. Dziękuję za nią redakcji! ❤️

17:39, 04.01.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu terazprudnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%