Krzyż pojednania, kościół św. Andrzeja, rezerwat przyrody, wieś na "końcu czeskiego świata”, dawny zdrój, wieża, która stała się spichlerzem – na takie atrakcje będą mogli liczyć uczestnicy Turystycznego Rajdu Rowerowego „Śladami Franciszka Sumińskiego i Stanisława Szozdy”.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Impreza organizowana przez Agencję Sportu i Promocji w Prudniku po raz 11. cieszy się dużą popularnością i uczestniczą w niej nie tylko mieszkańcy miasta i okolic, ale i dojeżdżające samochodami osoby z dalszych okolic. Co roku trasa jest inna i pozwala poznać mniej znane miejsca. Wśród ciekawostek tegorocznej trasy będzie miejscu odpoczynku z repliką czechosłowackiego słupa granicznego z okresu międzywojennego, które znajduje się przy polnej drodze między Dytmarowem a Slezskimi Pavlovicami. Zapraszamy do krótkiego przewodnika z tylko niektórymi atrakcjami na trasie rajdu. Pewnie nie wszędzie będzie czas na zatrzymanie się, ale warto wiedzieć, co uczestnicy będą mijali po drodze.
Trasa: Prudnik – Dytmarów – Slezske Pavlovice – Rylovka – Krzyżkowice – Las Trzebiński – Trzebina – Sanktuarium św. Józefa w Prudniku – Lesie
Start rajdu nastąpi o godz. 10.00 przy altanie w Parku Miejskim w Prudniku. XIX-wieczna konstrukcja jest pawilonem koncertowym, gdzie w dni świąteczne muzyczne popisy dawały miejscowe orkiestry. Plac Rodziny Fränklów to tradycyjne miejsce rozpoczynania wycieczek w Góry Opawskie, zresztą jest tu węzeł szlaków pieszych PTTK.
Parkowy posąg rzymskiej bogini Diany to prawdziwa ozdoba miasta. Pomnik postawiony został w 1911 r., ale po II wojnie światowej zaginął. Odtworzony został w stulecie powstania. Według niektórych figura jest wyrazem emancypacji prudnickich kobiet z początków XX w., które walnie przyczyniły się do jej powstania.
Niepozorny kamienny krzyż stoi obok drzewa przy skrzyżowaniu drogi z Dytmarowa do Prudnika i w kierunku Skrzypca. To krzyż pokutny (pojednania), który świadczy o tym, że kiedyś w tym miejscu doszło do zbrodni i ktoś musiał ją odpokutować, stawiając go. Podobny krzyż znajduje się w sąsiedniej Jasionie.
W panoramie Dytmarowa wyróżnia się okazała wieża parafialnego kościoła pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej. Pochodzi jeszcze z renesansu, choć sama bryła świątyni to już XIX w. wiek i neogotyk. Staraniem proboszcza budowla jest konsekwentnie remontowana i stanowi dziś wizytówkę sołectwa. Na szczycie wieży znajduje się dwugłowy orzeł habsburski (czyli taki jak na rynkowej fontannie w Prudniku), pamiątka z czasów, kiedy Śląsk prudnicki był w granicach Austrii.
W ścianach dytmarowskiego kościoła i w jego sąsiedztwie znajdują się pomniki i tablice nagrobne proboszczów oraz znaczniejszych mieszkańców parafii, która obejmuje również Skrzypiec i Krzyżkowice. Fragment nagrobków odszukać można również w murze oddzielającym świątynię od pozostałej zabudowy wsi.

Przed kościołem w Dytmarowie znajduje się gospodarstwo z budynkiem mieszkalnym przypominającym miejską kamienicę. To dawne sołectwo dziedziczne. Na jego dziedzińcu można odnaleźć tablice wskazujące na dawne inwestycje budowlane w tym miejscu. Unikatem jest kamień z datą 1729.
[ZT]109152[/ZT]
Miejsce odpoczynku na polsko-czeskiej granicy powstało kilka lat temu staraniem społeczności Slezskich Pavlovic. Jego głównym elementem jest replika czechosłowackiego słupa granicznego z okresu międzywojennego. Po 1918 r. stawiano je wzdłuż granic nowego państwa, choć akurat nie w tym miejscu, gdzie jest replika. Droga między Dytmarowem a Slezskimi Pavlovicami jest mało znana, a szkoda, bo stanowi idealny skrót w ramach polsko-czeskich wypadów na rowerze. Aż do granicy Czesi doprowadzili asfaltową alejkę, a po polskiej stronie jest jedynie polna droga, która w lecie zarasta trawą.
Godło Czechosłowacji na odtworzonym słupie granicznym.
Neogotycki kościół filialny św. Andrzeja w Slezskich Pavloviach zbudowano w 1871 r. W 1957 r. szczyt wieży zawalił się. Konstrukcję naprawiono, ale wieża była już niższa. Przez dziesięciolecia Pavlovice były prawdziwym „końcem czeskiego świata”. Miejscowość z trzech stron otoczona jest granicą i prowadzi do niej jedna droga przez most na rzece Prudnik. Dziś, dzięki układowi z Schengen do Pavlovic można dotrzeć z innych kierunków, choć wciąż nie ma alternatywnej drogi dla samochodów.
Pavlovicki cmentarz jest odbiciem zmiennej historii mieszkańców miejscowości. Podpis w tłumaczeniu: „Tu spoczywają czescy i niemieccy mieszkańcy”.
Po II wojnie światowej do wsi trafili również obywatele ogarniętej wojną domową Grecji.
Znajdujący się w centrum Slezskich Pavlovic kamień to upamiętnienie mieszkańców, którzy zasiedlili wieś po wypędzeniu Niemców sudeckich. W Pavloviach zamieszkali Czesi z czeskiej części Beskidów, Słowacy, Czesi wołyńscy i Grecy. Stworzyła się tu mozaika tradycji i kultur większa od tej z drugiej, polskiej strony granicy.
XVIII-wieczny barokowy pałacyk w Slezskich Pavlovicach jest pieczołowicie odnawiany. To prywatna własność, która nie jest dostępna do zwiedzania, ale warto obejrzeć ją choćby z zewnątrz. Po 1938 r. (zajęcie Sudetów przez Niemcy) dworek związał się z historią ziemi prudnickiej, ponieważ majątek kupił Gustav von Wittenburg z niedalekiego Słokowa.
Na elewacji pałacu od strony wsi znajduje się zegar słoneczny.
Wyjeżdżając z Pavlovic warto zwrócić uwagę na ruiny budynków w dolinie rzeki Prudnik. To pozostałości dawnego przysiółka wsi z młynem. Takich opuszczonych lub celowo wysiedlonych osad (bliskość granicy) jest wiele na czeskim pograniczu.
Na południe od Pavlovic, w okolicach rzeki Prudnik znajdują się aż trzy rezerwaty przyrody! W latach 90. XX w. Czesi z ulgą powitali budowę oczyszczalni ścieków w Prudniku, dzięki której jakość środowiska w dolnej części rzeki uległa diametralnej poprawie. Do lat 50. XX w. granica Polski w tym miejscu dochodziła do drogi, którą poruszać się będą cykliści. W dawnych czasach teren ten był również własnością miasta Prudnika (stąd znajdowane w okolicy kamienie graniczne Prudnika). Potem granicę wyrównano.
Przez Rylovkę cykliści ponownie wjadą do Polski - w Krzyżkowicach obok dawnej strażnicy WOP. Okazały budynek był strażnicą czechosłowacką, ponieważ do 1951 r. granica państwa biegła inaczej niż dziś, poniżej budynku. Zrealizowana w latach 2000. zmiana parametrów drogi transgranicznej, z myślą o samochodach, była jedną z najlepszych inwestycji infrastrukturalnych na prudnicko-czeskim pograniczu ostatniego 30-lecia, ze względu na swoją praktyczność. Dzięki nowej drodze można na przykład dojechać na skróty z Prudnika do… Głubczyc.
W ogrodzie jednej z posesji w Krzyżkowicach odnajdziemy prudnicki kamień graniczny z 1730 r. Pierwotnie znajdował się na linii granicznej w pobliżu miejscowości.
Do lat 50. XX w. w tym miejscu znajdowała się polsko-czechosłowacka granica.
Kaplica pw. św. Floriana w Krzyżkowicach z 1933 r. W średniowieczu we wsi znajdował gród rycerski siedziba Schnellewaldów. W 1604 r. miejscowość kupiła prudnicka gmina.
Spichlerz w Trzebinie. Budowla chyliła się ku ruinie, na szczęście staraniem Gminy Lubrza została uratowana. W jej wnętrzach znajduje się izba regionalna. Obok spichlerza są ruiny dawnego dworu Kotulińskich.
Gdy podczas remontu spichlerza w Trzebinie zdjęto tynk, to okazało się, że ma on w sobie mury dawnej wieży bramnej. Odsłonięto między innymi kamienne obramienia otworów okiennych.
Odnowione sgraffito na zachowanym fragmencie muru otaczającego dwór w Trzebinie. Było to połączenie funkcji obronnych z estetyką renesansu.
Figura św. Jana Nepomucena w Trzebinie. Na trasie rajdu turyści miną posągi tego świętego również w Dytmarowie i Pavlovicach.
W mensie ołtarzowej kapliczki z 1921 r. przylegającej do muru ze sgraffito w Trzebinie znajduje się tablica z 1756 r. z nazwiskiem Neuhaussa, przełożonego nyskich bożogrobców, którzy od 1670 r. byli właścicielami Trzebiny. Pierwotnie tablica znajdowała się w innym miejscu zespołu dworskiego.
Na terenie trzebińskiego parku można odnaleźć pozostałości niewielkiego uzdrowiska bazującego na odkrytych tu wodach siarczanowych. Powojenny chaos i wymiana ludności, sprawiły, że walory uzdrowiska zostały utracone. Dumą dawnej, niemieckiej Trzebiny była postać pruskiego marszałka Blüchera, pogromcy Napoleona, który krótko był właścicielem tutejszego majątku.
W Trzebinie nie brakuje okazałych kapliczek oraz podwójnych krzyży z czasów bożogrobców.
Końcowy przystanek rajdu i wisienka na torcie – Sanktuarium św. Józefa położone w idyllicznym skrawku Lasu Prudnickiego. To miejsce uwięzienia Prymasa Tysiąclecia kard. Wyszyńskiego, ale też wspaniałe miejsce do modlitwy, refleksji i spaceru. Na łąkach przy sanktuarium znajdzie się meta rajdu z piknikiem dla uczestników.
TRASA RAJDU:
TAK BYŁO NA STARCIE RAJDU W 2025 ROKU:
::event{"type":"vertical","id":"154"}
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
KTR20:23, 23.04.2026
Okolice Osoblahy są idealne na rowerowe wycieczki. Nie ma tu wysokich gór, a na drogach jest niewiele samochodów.
Marek17:56, 12.05.2026
Bardzo fajny przewodnik. Wybiorę się tą trasą.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu terazprudnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz