Samo spotkanie z reżyserem prof. Krzysztofem Zanussim było już wydarzeniem, a to jeszcze nie wszystko. W spotkaniu pod hasłem „W tle poezji muzyki i filmu. Sława, talent, a perypetie życia” wzięła udział Barbara Gruszka-Zych poetka, dziennikarka, autorka książek „Życie rodzinne Zanussich. Rozmowy z Elżbietą i Krzysztofem”, „Zanussi. Przez przedmioty”. Kolejnym gościem spotkania był Józef Edward Kołodziej, artysta, prozaik, poeta.
Styczniowe spotkanie autorskie z wybitnym polskim (światowym) reżyserem, scenarzystą i producentem filmowym oraz filozofem i jego gośćmi, odbyło się w cyklu #PRETEKSTY. Spotkanie prowadziła dyrektor POKiBP dr Sylwia Gawłowska-Müller.
Krótki czas wizyty w Prudniku powodował, że poruszone tematy, pytania zadawane przez prowadzącą spotkanie miały duży rozrzut. Dr Gawłowska-Müller pytała np.: - Żyjemy w czasie, w rzeczywistości, w której artystom wolno więcej. To taki modernistyczny mit, który utrwaliła popkultura. Pan profesor staje wbrew temu twierdzeniu i przypomina nam o tym, że sztuka do niczego nie upoważnia i z niczego nie zwalnia. Co Krzysztof Zanussi podsumował: - To jest bardzo niebezpieczne uwierzyć, że człowiek powołany do spraw wyższych może w sprawach niższych postępować gorzej, czyli niegodnie.
Wychodząc od tematu kina moralnego niepokoju (formacja artystyczna obecna w polskiej kinematografii w latach 1976–1981), którego wybitnym twórcą był właśnie Krzysztof Zanussi, które stawiało pytanie o kondycję człowieka w świecie, pokazywało dylematy, inspirowało do myślenia, dyrektor POK pytała: - Czy to kino jest dzisiaj możliwe do realizowania?
Krzysztof Zanussi odpowiadał: - Pytanie o moralność, o przyzwoitość to jest pytanie uniwersalne. Mamy to samo w „Antygonie”, mamy to samo u Szekspira, to nie jest pytanie przypisane do jednej formacji. Wszystkie dzieła sztuki gdzieś szukają, próbują orzec, jaka jest różnica, gdzie jest dobro i gdzie jest zło. W tych czasach dzisiaj, takiej szalonej, pośpiesznej przemiany to się bardzo zatarło. Ludzie mają kłopoty z tym pytaniem. Ja też mam z tym pytaniem kłopot. Niedawno w jakiejś szkole przemawiałem mówiąc o tym, że rozróżnienie dobra i zła jest czymś co sztuka ułatwia, powinna ułatwiać. Ale jakiś młody człowiek mnie zapytał: „To panie, co jest dobre, a co jest złe?” Powiedziałem mu w końcu: „Wie pan, tutaj nos decyduje, nie można liczyć na inne kryterium.” On powiedział: „Jak ja mam nosem rozpoznać, co jest dobre, a co jest złe?” Powiedziałem: „Słuchaj, chyba tak mi się zdaje, że dobro pachnie, a zło śmierdzi.” Kino moralnego niepokoju wskazywało na niezbieżność idei głoszonych przez ludzi władzy, z rzeczywistością, która kompletnie była inna. (…) Ale to samo przecież można zrobić dzisiaj.
[FOTORELACJANOWA]3144[/FOTORELACJANOWA]
Tu reżyser podał przykład współczesnego polskiego filmu „Ministranci”, stwierdzając, że „to jest tak samo kino moralnego niepokoju, tylko w innych czasach”.
Wśród pytań skierowanych do prof. Zanussiego nie zabrakło tych dotyczących kondycji współczesnej kultury oraz kryzysu wartości. Sięgając do cytatu z rozmowy Barbary Gruszki-Zych z Krzysztofem Zanussim zamieszczonej w „Nowym Napisie”, stwierdzenia, że: „Europa jak Feniks wielokrotnie się odradzała, jednak dużo symptomów wskazuje na to, że jest w złym stanie ducha, generalnie brak jej wizji przyszłości”, Gawłowska-Müller pytała: - Panie profesorze, pisze pan i mówi, niejednokrotnie, że samotność stała się plagą naszej rzeczywistości i rzeczywistości Europy. Czy pan w jakiejkolwiek przestrzeni naszego życia społecznego, indywidualnego upatruje jakiejś nadziei dla Europy?
- Ten Feniks się przypomina, on wielokrotnie się odradzał, aż kiedyś się nie odrodził, więc to niebezpieczeństwo istnieje. – mówił Krzysztof Zanussi - Europa dźwignęła człowieczeństwo do tego poziomu, na którym się dzisiaj znalazło. To nie islam, to nie buddyzm, to nie inne nurty, tylko judeochrześcijaństwo w Europie doprowadziło do takiego rozwoju, czy rozkwitu w jakim naprawdę żyjemy. Przecież pamiętajcie państwo, że jeszcze dwie generacje temu, na przednówku, ludzie w Europie nawet głodowali, że choroby nas ścinały, że średnia wieku była o połowę niższa niż dzisiaj. To są wszystko ogromne sukcesy naszej cywilizacji, z tym, że już trzeba mieć jakiś pomysł na jutro. O czym marzymy, jaki świat chcemy zobaczyć, czy zbudować. I tu pojawiła się jakaś wielka dziura, kult konsumpcji, kult chciwości i kult wartości materialnej, przesłoniły inne wymiary, które są większe.
Praktycznie jednak Zanussi wskazał np. na wolontariat: „Widzę rożne miejsca, gdzie moim zdaniem rodzi się jakaś przyszła Europa w tym dobrym sensie. To jest przede wszystkim wolontariat, to jest ogromnie rosnąca rzesza ludzi, którzy nie chcą pracować dla zarobku, tylko chcą pracować dla jakiegoś dobra”.
Wśród książek prezentowanych na spotkaniu szczególne miejsce zajął album współautorstwa Barbary Gruszki-Zych pt. „Zanussi. Przez przedmioty”. W publikacji, liczącej ponad 200 fotografii, kluczową rolę odgrywają prywatne przedmioty rodziny Zanussich, które stały się punktem wyjścia do opisu członków rodziny. Spotkanie było też okazją do rozmowy o kulisach trwającej od 35 lat znajomości. Bo obok wypowiedzi Krzysztofa Zanussiego, który mówił tyleż poważnie, co przytaczał anegdoty, to również Barbara Gruszka-Zych mówiła na temat tej wieloletniej przyjaźni z rodziną Zanussich. Przy okazji Gruszka-Zych wspomniała osobę o. Jana Góry, o którym również pisała, z którym przez lata się przyjaźniła, stąd pojawił się tego wieczora również wątek prudnicki.
Pytana: - Jak pani łączy dziennikarstwo i twórczość poetycką, bo to jednak jest praca w różnych materiach, ducha, wrażliwości? Czy słowo jest nieśmiertelne, czy poezja to jest antidotum na przemijalność? Barbara Gruszka-Zych przytoczyła słowa rosyjskiego Noblisty Josifa Brodskiego, który z kolei na jej pytanie – czy poezja może unieśmiertelniać, zacytował poetę amerykańskiego Wallace Stevensa: „Ciało umiera, uroda ciała żyje”.
- O tym jest cała sztuka, ale pisanie szczególnie. – podsumowała Barbara Gruszka-Zych.
Józef Edward Kołodziej dodawał też na temat poezji: - Ja się jeszcze poezji uczę. Mając tak wspaniałą koleżankę Barbarę, która niejednokrotnie daje mi pewien niuans do tego, żeby się temu przyglądać. Myślę, że poezja jednak uczy życia i to życie które nas w jakiś sposób prowadzi. Nie byłoby wielu wydarzeń, gdyby nie poezja.
Sala reprezentacyjna Prudnickiego Ośrodka Kultury wypełniona była w całości, czemu trudno się dziwić, tak znamienitych gości, nawet na rozwiniętej kulturalnie prowincji, nie spotyka się często. Jedyny minus spotkania to krótki czas jego trwania. To był niestety wynik sytuacji. Krzysztof Zanussi tłumacząc niejako kłopoty z zimowym dotarciem do Prudnika i swoje spóźnienie mówił na wstępie: - To jest taki paradoks, że na to, żeby z państwem spędzić godzinę, co mogę zrobić i na co się bardzo cieszę, to muszę cały dzień życia poświęcić.
Ale jest obietnica organizatorów, także samego zainteresowanego - Krzysztofa Zanussiego, że wizyta w Prudniku zostanie powtórzona. Reżyser zapowiedział, że chętnie do Prudnika przyjedzie. Organizatorzy zobowiązali się także do zadbania o podpisy autorów w przygotowanych na tę okoliczność książkach. Tymczasem na profilu fb POK-u można już obejrzeć zapis filmowy z wydarzenia.
Knur z chlewika19:06, 19.01.2026
Szacunek dla Pana Zanussiego. Szkoda, że ten Pan zamiast być głównych Gościem tego wydarzenia był tylko przystawką do występu tych dwóch matron.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu terazprudnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz