Prudnicki Sąd Rejonowy udostępnił swoje zakamarki dla publiczności. To efekt ogólnopolskiej akcji Ministerstwa Sprawiedliwości – Noc Otwartych Sądów.
Zapisane wcześniej grupy mogły nie tylko zwiedzić poszczególne poszczenia, ale również dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy o historii prudnickiego wymiaru sprawiedliwości – to za sprawą przewodnika i dyrektora Muzeum Ziemi Prudnickiej Marcina Husaka – oraz organizacji pracy sądu i charakteru pracy zawodów prawniczych.
Prudnicki sąd nie jest małym zakładem pracy, jest w nim aż około 60. etatów, w tym 10 etatów sędziowskich,
Po gmachu sąd (zbudowany w 1910/1911 r.) oprowadzała prezes sądu sędzia Wanda Kamosińska przy wsparciu sędziego Szymona Chrobaka oraz kierownik oddziału administracyjnego Joanny Penar. Obok sal rozpraw, czy przyjmowania interesantów, można było zobaczyć pokój przesłuchań z lustrem weneckim, czy znajdujące się w piwnicy cele aresztantów.
[FOTORELACJANOWA]3446[/FOTORELACJANOWA]
Marcin Husak prezentował unikatowe fotografie z wnętrza sądu, wykonane w okresie międzywojennym oraz mówi o postaciach związanych z lokalny sądownictwem już kilkaset lat temu. Zwracał uwagę na niemiecki monogram sądu, znajdujący się na barierce głównych schodów – KA – Königlich Amtsgericht (Królewski Sąd). Z kolei sędzia Szymon Chrobak odniósł się do kwestii tajemniczego tunelu, który według miejskiej legendy ma łączyć budynek sądu z więzieniem. Okazuje się, że takiej konstrukcji nie ma, również z tego powodu, że czas budowy obu obiektów dzieli kilkadziesiąt lat (więzienie jest starsze).
- Mogło to być związane z instalacją kanalizacyjną, ciekami burzowych i w tym kierunku można snuć hipotezy, natomiast nie wyklucza to istnienia tej legendy i budowania na tej podstawie narracji, która jest korzystna, z punktu widzenia wartości historycznej i powodzenia turystycznego takich opowieści – mówi sędzia Chrobak. Stwierdzono natomiast zaczątek tunelu, który z sądu wychodzi w kierunku u. Piastowskiej.
Zwieńczeniem zwiedzania było spotkanie z policjantem przewodnikiem psa służbowego Krzysztem Babiszem i jego czworonożnym partnerem Banditem.
- Jesteśmy zachwyceni – mówi uczestnicząca w zwiedzaniu Krystyna Mielecka, opiekunka Klubu Seniora „Ławeczka”. – Mogliśmy zobaczyć rzeczy, których na co dzień się nie widzi, bo mało kto przychodzi do sądu, nie ma takiej potrzeby, a zobaczyliśmy sąd od środka. Inicjatywa bardzo dobra.
Z oferty sądu skorzystali m.in. członkowie Klubu Seniora „Ławeczka”, Stowarzyszenia Złotego Wieku „Pokolenia” oraz PTTK Prudnik.
3 0
Próżno szukać w tej budzie sprawiedliwości. Za to ludzkiej krzywdy i dramatów co nie miara. Zlustrować starych komuchów i rozliczyć.
1 0
Co do niektórych sędziów/sędziny padają regularne skargi za sposób zachowania się na sali sądowej, i co? I nic. Taki poziom.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu terazprudnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz