Kilka miesięcy temu poseł Paweł Masełko (KO) złożył publiczną deklarację, że przejedzie się linią kolejową Magistralą Podsudecką, by osobiście przekonać się, w jakim jest stanie. W piątek spełni swoją obietnicę.
Choć akcja może wydawać się bardziej propagandowa, niż wpływająca na realne decyzje, to w obecnych czasach mediów społecznościowych jest sensowna. Poza tym decydentom jakoś trudno jest – jak śpiewała Maryla Rodowicz - „wsiąść do pociągu byle jakiego”, zwłaszcza lokalnego, poruszającego się wolno i narażonego na częste awarie, skutkujące korzystaniem z autobusowej komunikacji zastępczej. To codzienność pasażerów magistrali, której decydenci nie rozumieją i często ignorują.
Poseł Masełko, zapowiadając swoją podróż przekazuje, że odbywa się ona w ramach prac Zespołu Parlamentarnego ds. Magistrali Podsudeckiej. Parlamentarzysta wyruszy rano w piątek, 12 czerwca ze stacji w Kędzierzynie-Koźlu pociągiem TKL „Szczeliniec” przez Głogówek, Racławice i Prudnik do Kamieńca Ząbkowickiego. Tam przesiadka i kolejny pociąg do Dzierżoniowa.
- Chcemy naocznie zobaczyć, jak wygląda stan linii 137. Chcemy zwrócić uwagę na to, że jest to istotna linia komunikacyjna dla południowej części naszego kraju – mówi poseł.
Oczywiście przejazd nie obejmie oceny dodatkowego elementu jakości obsługi pasażerów magistrali, w postaci infrastruktury na stacjach i przystankach. Przykładem jest powiatowy Prudnik, gdzie w okazałym budynku nie powstała dotąd toaleta, a dopiero po interwencji radnego Łukasza Karpowicza, postawiono obok… toitoia. To nie są standardy europejskie.
Mimo istniejących od lat 70. XX w. planów elektryfikacji Magistrali Podsudeckiej z etapowaniem począwszy od Kędzierzyna w kierunku zachodnim, dotąd nic w tej sprawie nie zrobiono. Na dodatek po powodzi w 1997 r. odbudowano tylko część linii, stąd między innymi w okolicy Twardawy posiada ona tylko jeden tor. W ostatnim czasie zaniepokoiły plany modernizacji i elektryfikacji ciągu kolejowego wykorzystującego magistralę, ale na odcinku od Kamieńca do Nysy i potem inną linią do Opola (tzw. szprychy do CPK), a więc pozostawiając z boku niezmodernizowany odcinek magistrali Nysa – Prudnik – Kędzierzyn-Koźle. Aktualnie trwa już druga w ostatnich latach modernizacja linii Opole – Nysa za sumę 55 mln, a temat unowocześnienia magistrali jest zbywany. Zespół Parlamentarny i poseł Masełko, mają więc co robić.
2 0
Życzę posłowi, żeby nie było awarii pociągu.
0 0
Przecież poseł deklaruje, że chce naocznie zobaczyć jak wygląda stan linii 137. Gdyby się taka awaria składu zdarzyła, to np oczekiwanie na autobus zastępczy na "dworcach" w Racławicach czy Prudniku pokazałoby rzeczywistą rzeczywistość. Chyba o to chodzi, a że wygląda to jak urbex to już inna sprawa.
2 0
Brak elektryfikacji linii Nysa-K.K. przez Prudnik to m.in. skutek utworzenia woj. opolskiego. Opole nie ma żadnego interesu, żeby za tym lobbować, priorytet mają linie biegnące do i z Opola (do Nysy i Kluczborka).
0 0
Tak, to niewygodna dla wielu ale jednak prawda. Jak to było w 1998 roku - "opolskiego nie oddamy". No to nie oddaliście, a ja dopiszę "i mamy to co mamy", czyli bieda województwo. Czytając o remontach linii kolejowych realizowanych przez Dolnośląską Służbę Dróg i Kolei tylko żal bierze za "opolski niedasizm".
0 0
Powinien posłów z zespołu parlamentarnego interesowac odcinek od Kedzierzyna Kozla do Paczkowa, ewentualnie do pierwszej stacji wezlowej w Kamieńiecu Ząbkowickim ( tyle przypada na Opolskie)
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu terazprudnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz