Już trzy dekady Środowiskowy Dom Samopomocy w Prudniku wspiera osoby z niepełnosprawnościami. To była pionierska instytucja na mapie kraju i regionu.
Jej początki w Prudniku sięgają 1992 r., kiedy to w mieście powstało Stowarzyszenie Rodzin i Przyjaciół Dzieci Niepełnosprawnych Ziemi Prudnickiej prowadzone przez Kazimierza i Barbarę Porczaków. Już dwa lata później Gmina przekazała stowarzyszeniu w użytkowanie budynek byłego kasyna wojskowego przy ul. Parkowej.1 kwietnia 1996 r. rolę stowarzyszenia przejął Środowiskowy Dom Samopomocy. Był to pierwszy ŚDS w województwie opolskim i jeden z pierwszych w Polsce (obecnie jest ich ok. 760).
Dyrektor Domu Tadeusz Piątkowski wspomina o licznych remontach budynku i otoczenia, dzięki którym dziś to jeden z piękniejszych zabytkowych obiektów w mieście. W 2015 r., dzięki budowie siedmioprzystankowej windy, obiekt uzyskał pełną standaryzację (dostępność architektoniczna). Rok wcześniej z budżetu państwa ośrodek otrzymał 150 tys. zł na remont, w tym 100 tys. przeznaczono na odnowę dachu. Budynek ma nowe okna, w tym frontowe oryginalne, skrzynkowe, których renowacja kosztowała bagatela 120 tys. We wnętrzach można zobaczyć odnowioną boazerię z 1910 r. Wrażenie robi ozdobne ogrodzenie nieruchomości od strony ul. Parkowej. Swoją funkcję spełnia ogród ze starodrzewem na zapleczu budynku z obszerną altaną, gdzie w sezonie letnim realizowane są zajęcia. To tylko wyjątek z całego szeregu prac, jakie przez 30 lat zrealizowano w budynku, a kolejne są w planach – również w tym roku. Dyrektor mówi o potrzebie zakupu nowego busa, ponieważ dotychczasowy ma 16 lat i jest już solidnie wyeksploatowany.
[FOTORELACJANOWA]3345[/FOTORELACJANOWA]
Według aktualnych przepisów Środowiskowe Domu Samopomocy finansowane są z budżetu państwa, ale są jednostkami gminnymi. Ośrodek to przede wszystkim ludzie – zarówno pracownicy, jak i uczestnicy zajęć. Z tej pierwszej grupy część odeszła na emeryturę, w tej drugiej już 30 osób zmarło. Obecnie w zajęciach bierze udział 60. uczestników.
- W Środowiskowym Domu Samopomocy przebywają osoby z różnego typu niepełnosprawnościami, a my staramy się im wypełnić czas – wyjaśnia Tadeusz Piątkowski. - Głównym celem jest utrzymanie naszych uczestników jak najdłużej w środowisku, żeby funkcjonowali i żyli wśród znajomych i przyjaciół.
W ośrodku realizowana jest różnorodna terapia zajęciowa oraz rehabilitacja. Uczestnicy jeżdżą na wycieczki. W ubiegłym roku byli we Wiedniu i Wrocławiu, w tym w Warszawie, przed nimi Opole i być może jeszcze inne miejsce.
16 kwietnia odbyła się jubileuszowa uroczystość z udziałem m.in. senatora Tadeusza Jarmuziewicza, wicewojewody opolskiego Piotra Pośpiecha, starosty prudnickiego Radosława Roszkowskiego, burmistrza Grzegorza Zawiślaka, byłych pracowników, dyrektorów SDŚ z województwa opolskiego, przedstawicieli zaprzyjaźnionych instytucji.
Podczas spotkania, z udziałem pierwszej kierownik ŚDS Barbary Porczak, odsłonięto tablicę poświęconą jej mężowi, Kazimierzowi, współinicjatorowi działalności ośrodka.
- Poprzez tablicę chcemy pokazać, że pamiętamy o wielkich ludziach z Prudnika, robiących rzeczy, które wykraczają poza Prudnik – mówi burmistrz Zawiślak odnosząc się do pionierskich działań Kazimierza Porczaka w latach 90. XX w.
Inicjatorami ufundowania tablicy (środki na ten cel przekazał Zakład Energetyki Cieplnej Prudnik) są Regina Sieradzka i Edward Mazur, którzy byli radnymi Rady Miejskiej w okresie, kiedy funkcję tę sprawował Kazimierz Porczak.
- Ten dom zawsze był pełen radości, pełen uśmiechu, pełen zadowolonych osób. To drugie miejsce na Ziemi – mówiła obecna w Prudniku dyrektor Regionalnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Opolu Agnieszka Gabruk.
0 0
Pan Porczak był bardzo pozytywną osobą. Dobrze Go wspominam.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu terazprudnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz