Poszukują śladów szubienicy i szafotu

4

Grupa archeologów z Uniwersytetu Gdańskiego przy wsparciu geofizyków prowadziła dziś (8 kwietnia) sondażowe badania w Głogówku.

– Celem naszych badań jest odkrycie na terenie Głogówka dawnego miejsca straceń. Mamy tutaj do czynienia z dwiema konstrukcjami – szafotu oraz kilkadziesiąt metrów dalej, na niewielkim wzniesieniu – szubienicy – wyjaśnia archeolog Bartosz Świątkowski z Uniwersytetu Gdańskiego.

Teren poszukiwań obejmował rejon ul. św. Anny oraz Małe Winiary i został wytypowany na podstawie XVIII- i XIX-wiecznych map.

(fot. Andrzej Dereń)

Szubienica w Głogówku istniała już w średniowieczu i wiązała się z prawem miasta do karania gardłem. W 1620 r. zapewne drewnianą konstrukcję zastąpiła murowana budowla. Szafot, czyli Rabenstein, to wysoka platforma, na której wykonywano kary łamania kołem lub ścięcia.

Obie budowle, jak w przypadku większości miast, zostały rozebrane w 1. połowie XIX w., kiedy to zaprzestano publicznych egzekucji. W Głogówku stało się to w 1817 r., kiedy w wyniku rozbiórki szubienicy i szafotu odzyskano około 24 tys. cegieł o wartości 35 talarów.

Dominika Leśniewska ze świeżo odnalezionym artefaktem (fot. Andrzej Dereń)

Zabytki jurysdykcji karnej kryją dramatyczne artefakty, jak chociażby szczątki powieszonych, które zakopywano w miejscu niegodnym, a więc w bezpośrednim sąsiedztwie szubienicy.

Wyniki badań archeologów – Bartosza Świątkowego i Dominiki Leśniewskiej – będą znane po przeanalizowaniu pomiarów nieinwazyjnych, a więc takich, które nie ingerują w ziemię.

Prace realizowane były we współpracy z Muzeum Regionalnym w Głogówku – kierownikiem placówki Aleksandrem Devosges – Cuberem oraz pracownikiem Kingą Markowską.

Więcej na ten temat przeczytać będzie można w najbliższym wydaniu „Tygodnika Prudnickiego” – 14 kwietnia.

Badania prowadzone są w ramach projektu Tam, gdzie zwierzęta równe były ludziom. Dawne miejsca straceń na Śląsku w ujęciu interdyscyplinarnym (2016/22/E/HS3/00373), który realizowany jest w latach 2017-2022, w ramach konkursu SONATA-BIS finansowanego z środków Narodowego Centrum Nauki. Kierownikiem projektu jest dr Daniel Wojtucki z Instytutu Historycznego Uniwersytetu Wrocławskiego.

Chciałbyś wiedzieć więcej na temat zabytków jurysdykcji karnej na ziemi prudnickiej – w Prudniku, Głogówku, Białej, czy w Jarnołtówku? Chciałbyś poznać przykłady procesów i kar? Czy na ziemi prudnickiej doszło do procesów czarownic? Obszerne artykuły na ten temat autorstwa dra Daniela Wojtuckiego znajdują się w rocznikach „Ziemia Prudnicka” dostępnych w sprzedaży w redakcji „Tygodnika Prudnickiego” (cena 1 egz. – 15 zł):

  • „Zabytki jurysdykcji karnej w Prudniku”, Rocznik 2003, s. 26-27,
  • „Ugoda kompozycyjna z Głogówka z roku 1599”, Rocznik 2004, s. 18-24,
  • „Zabytki jurysdyki karnej od XIV do XIX wieku na ziemi prudnickiej w ujęciu archeologii historycznej”, Rocznik 2005, s. 50-59.
(fot. Andrzej Dereń)

4 KOMENTARZE

  1. To ciekawe, że szukają na polach. Poprzednie typy chyba dotyczyły posesji? To byłoby coś, gdyby coś znaleźli. A Prudnik kiedy poszuka swojej szubienicy?

  2. Szubienice fajnie widać na mapach XVII wiecznych z archiwum niemieckiego.
    Mapa W-go oraz mapa R-a fajnie ukazują lokalizacje szubienicy.
    Natomiast mapa Urmestischblat XVIII wieczna arkusz z 1825 nie przedstawia już w tym miejscu szubienicy.
    Wiec zostaje jeszcze przeanalizowanie innych wydań map gruntów wokół Głogówka zapewne takimi 18 wiecznymi dysponują archeolodzy.
    Ale możliwe, że w 18w zmieniono lokalizacje szubienicy ? albo już jej tam nie było.
    Wiec w takim razie w artykule jest błąd i trzeba napisać, że badacze poszukują na bazie XVII wiecznych map.

    Pozdrawiam

    Pozdrawiam

    • Tak, analiza dokładniejszych map gruntowych, niż te, o których piszesz, byłaby w tej sprawie pomocna. Mapy Wredego i Reglera są XVIII-wieczne, więc wskazują stan z tego czasu, a nie z XVII w., stąd w tekście wszystko jest dobrze stwierdzone.
      Bardzo wątpliwe, żeby w ostatnich dziesięcioleciach zmieniano lokalizację szubienicy. Takie miejsca miały tak złą reputację, że musiałby być naprawdę duży powód, żeby robić takie przenosiny. I zapewne byłoby to gdzieś odnotowane.

Skomentuj Wędkarz z sąsiedztwa Anuluj odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here