Pogoń coraz bliżej spadku

2
Kapitan Pogoni Grzegorz Mordzak jeszcze nigdy nie spadł z ligi (fot. Damian Wicher)

Co prawda nadzieja umiera ostatnia, ale trudny terminarz i przede wszystkim zdrowie i forma naszych zawodników nie napawają optymizmem.

Przed wczorajszym starciem ekipa z ośmiotysięcznego Pelplina (woj. pomorskie) wyprzedzała Pogoń o punkt. Gospodarze liczyli nie tylko na wygraną, ale też na odrobienie strat z Kociewia (77:80), co zapewniłoby im wyższą lokatę w tabeli w przypadku tego samego bilansu zwycięstw i porażek na koniec sezonu zasadniczego. Do tego arcyważnego pojedynku przystępowali jednak z kilkoma nie w pełni sprawnymi zawodnikami. Przyjezdni z kolei mieli mniej czasu na regenerację po wtorkowym meczu ze Śląskiem. 

Spotkanie zaczęło się od obustronnego badania sił. Raz prowadzili jedni, raz drudzy. Walka wet za wet trwała do 8. min. Końcówka pierwszej kwarty należała już do pelplinian, którzy za sprawą m.in. doświadczonego Marcina Dutkiewicza uzyskali dziewięciopunktowe prowadzenie (18:27). O kolejnych sześciu minutach pogoniści powinni jak najszybciej zapomnieć. Nonszalancka gra w ataku skutkowała kuriozalnymi stratami. W efekcie było nawet 22:42. Na dodatek boisko musiał opuścić kontuzjowany Grzegorz Mordzak.

Tomasz Nowakowski i Nick Madray (fot. Aleksandra Ślusarczyk)

Po zmianie stron wyglądało, jakby drużyny zamieniły się koszulkami. To Pogoń imponowała walecznością, a Decka gubiła piłkę. Ciężar zdobywania punktów wzięli na swoje barki Tomaszowie: Nowakowski i Madziar. Przewaga gości topniała w oczach. W 26. min gracze Dominika Tomczyka doprowadzili do stanu 50:52, ale jak się później okazało ich zryw był tylko łabędzim śpiewem. Rywal szybko odzyskał kontrolę nad meczem, a katem miejscowych okazał się nie Nick Madray (Kanadyjczyk z polskim paszportem), lecz junior Tymon Szymański, zdobywca 19 punków (8/9 z gry). Warto nadmienić, że ten 20-letni skrzydłowi we wcześniejszych meczach notował średnio… 3,3 pkt. Wynik próbowali jeszcze ratować Karol Kutta i Damian Janik, ale obaj rzucali na siłę z nieprzygotowanych pozycji (trafili odpowiednio 7/16 i 5/12 prób z gry).

– Przeciwnicy wyszli mocno pressingiem, mocno nas odcinali. Mieliśmy problem z konstruowaniem akcji. Potem takie akcje szarpane, stąd te straty i ta porażka – tłumaczył po ostatniej syrenie Damian Janiak.

Wiele do życzenia pozostawiała nie tylko gra Pogoni, ale i praca krakowsko-łódzkiego tercetu sędziów.

W tej kolejce swoje mecze wygrały drużyny z Kołobrzegu (83:54 z Doralem w Kłodzku) i Krakowa (90:88 z Sokołem w Łańcucie). Bezpieczna na tę chwilę Kotwica ma punkt przewagi nad Pogonią. W następny weekend kołobrzeżanie podejmą u siebie Śląsk II Wrocław, natomiast biało-niebieskich czeka wyjazdowa potyczka z Dzikami Warszawa.

(fot. Aleksandra Ślusarczyk)

SUZUKI 1. LIGA – 24. KOLEJKA

Pogoń Prudnik – Decka Pelplin 76:85 (18:27, 17:21, 19:14, 22:23)

POGOŃ: Kutta 17 (2×3, 6 zb.), Sanny 10, Pisarczyk 4, Mordzak 2, Sroka 2, Nowakowski 14 (2×3, 8 zb.), Madziar 13 (1×3), Garwol, Janiak 14 (8 as.) Trener: Dominik Tomczyk.

DECKA: Szymański 19 (6 zb.), Sączewski 8 (1×3), Pietras, Dudkiewicz 16 (3×3), Madray 17 (6 zb.), Załucki 6, Dzierżak 4 (1×3, 8 as.), Majewski 4 (6 zb.), Pawłowski 11 (1×3, 5 zb.),  Trener: Bartosz Sarzało.

SĘDZIOWIE: Arkadiusz Wojna, Michał Pogon, Damian Wiaderny

2 KOMENTARZE

  1. Nie ma się co dziwić,że te „prudnickie gwiazdy” tak grają…. Sam klub jest temu winny. Jakby nie mieli stałej kasy tylko płacone za wyniki to sami pracowali na swoją wypłatę. Jechałem kiedys z tymi prostakami i widać było tylko zmanierowane dorosłe dzieci… Co chwile siusiu albo mamy…. tragedia…. dno …

Skomentuj prudniczanin Anuluj odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here