Albo przeprosiny, albo sąd. Ma tydzień na decyzję

3

Nie słabnie spór między starostą prudnickim a radnym Dariuszem Kolbkem. Szef powiatu wezwał reprezentanta PiS do niezwłocznego usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych. Miarka się przebrała – usłyszeliśmy w kuluarach.

Podczas dzisiejszej (27.11) sesji Rady Powiatu starosta Radosław Roszkowski odczytał pismo w sprawie dotyczącej rozpowszechniania w prasie informacji na temat jego osoby.

– Wskazując, iż jestem niegodny reprezentowania powiatu, że przewodniczyłem radzie parafialnej, że wywodzę się z partii, która popiera m.in. zabijanie nienarodzonych dzieci, a także oskarżył pan mojego ojca o bycie „oficerem politycznym w ludowym wojsku polskim”, określając w ten sposób moje rzekome pochodzenie społeczne. Tego rodzaju informacje są swoistym pomówieniem godzącym w moje dobre imię i cześć, gdy od wielu lat jestem poważanym samorządowcem. Podkreślam, iż dobra osobiste jako wartości ściśle związane z osobą ludzką pozostają pod ochroną, a każdy człowiek ma prawo do ich poszanowania.

Dariusz Kolbek pokwitował odbiór wezwania. Teraz ma tydzień na publikację przeprosin.

– Brak złożenia stosownego oświadczenia sprawi, że podejmę stosowne kroki sądowe – zapowiada starosta Roszkowski.  

Radny przepraszać nie zamierza.

– Udowodnię to panu i przedstawię wszystko – odgrażał się. – Pana ojciec był oficerem ludowego wojska polskiego, a jak pan to sobie odbiera i jak się czuje z tego powodu, to mnie to nie obchodzi. Reprezentuje też pan partię, która jest za aborcją, za zabijaniem dzieci nienarodzonych. Przedstawiciele tej partii, osoby z panem związane zapowiadają to, więc niech pan mi tu nie „wrzuca”. A jeżeli nie był pan przewodniczącym rady parafialnej, to ja panu tego życzę. Tylko wie pan… gdy zasiadał pan w tej radzie parafialnej, robił pan takie rzeczy, że nie powinien w ogóle pan się w niej znajdować.

Wygląda na to, że tym razem czekolada nie wystarczy (fot. Facebook/Radosław Roszkowski)

Józef Meleszko oraz wspomniany Dariusz Kolbek nie dostosowali się do decyzji przewodniczącego Rady Powiatu, który w związku z epidemią koronawirusa zarządził przeprowadzenie sesji w trybie zdalnym. Obaj przybyli na obrady do gmachu starostwa.

– Wymagało to od nas pewnych działań organizacyjnych, ci panowie zostali usadowieni w gabinecie informatyków. Nie powinno tak to wyglądać, to jest jawne lekceważenie ustaleń i łamanie dyscypliny pracy rady – ocenia starosta Roszkowski.  

W związku z zamieszaniem sesja rozpoczęła się z ponad dwudziestominutowym opóźnieniem. 

– Tak, przyszedłem tu, bo jestem oburzony tym, co się stało na poprzedniej sesji. Nie mogłem zabrać głosu. Moderator cały czas mnie wyłączał – skarżył się radny Kolbek. – Chciałbym, żeby pan przewodniczący wyjaśnił, i liczę na pismo, dlaczego ta sesja tak właśnie przebiegała.   

3 KOMENTARZE

  1. Powiat nie potrzebuje dezynfekcji tylko świeżego powiewu który wywieje z tego budynku ostatnich na ziemi prudnika zatwardziałych partyjnych koleżków. Wszyscy już zapomnieli jak przez długie lata starosta tworzył sztuczne stanowiska dla swoich towarzyszy. Licząc grosze niejaki Pan etatowy członek zarządu zapewne wyprowadził z kasy powiatu równowartość tak teraz potrzebnego ambulansu.

Skomentuj Marek Anuluj odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here