Sporo zastrzeżeń w DPS-ie. Opozycja będzie domagać się też wyjaśnienia kwestii zatrudnienia głównej księgowej

3
fot. Damian Wicher

Specjalnych powodów do karania kogokolwiek nie ma, natomiast ocena całokształtu działalności dyrektora (Domu Pomocy Społecznej w Prudniku – przyp. red.) pozostaje sprawą otwartą, bo jest tam sporo zastrzeżeń – mówił na ostatniej sesji RP starosta Radosław Roszkowski.

Szef powiatu odpowiadał na pytania rajców dotyczące zawiadomienia skierowanego do organów ścigania o podejrzeniu działań niezgodnych z prawem. Przypomnijmy, audyt przeprowadzony w DPS-ie wykazał nieprawidłowości w dysponowaniu depozytami. Chodzi o wypłacanie środków po śmierci podopiecznych na podstawie wygasłych upoważnień. Teoretycznie pieniądze mogły otrzymać osoby, które nie zostały spadkobiercami.

Prudnicka prokuratura nie stwierdziła przywłaszczenia, dlatego wydane zostało postanowienie o odmowie wszczęcia postępowania. Starostwo złożyło zażalenie do sądu, jednak ten utrzymał w mocy decyzję.

– Wiem, że mamy rację, ale to nie stanowi problemu dla prokuratury i sądu – komentował Radosław Roszkowski. – Jednoznacznie jesteśmy przekonani, że nie było to prawidłowe działanie, w tej sprawie wypowiedzieli się dyrektorzy innych DPS-ów i potwierdzili nasze stanowisko.

– Nasze pretensje do obecnego dyrektora dotyczą przede wszystkim tego, że po ujawnieniu nieprawidłowości, szybko nie naprawił popełnianych wcześniej błędów, tylko przez pewien czas je kontynuował – wyjaśniał przed kilkunastoma dniami na antenie Radia Opole starosta Roszkowski.

Podczas piątkowej sesji stwierdził natomiast, iż do działalności DPS-u ma sporo zastrzeżeń. Na czele jednostki stoi Tomasz Szurmak, który w wyniku „afery magazynowej” zastąpił na stanowisku dyrektora Mariusza P.

– Owszem, zawsze odpowiedzialność ponosi dyrektor, również za pracowników. Ale nad tym dyrektorem stoi jeszcze pan starosta, bo zawiaduje całym powiatem – mówi dla „TP” radny Dariusz Kolbek.

Ostatnimi czasy zmiany zaszły też na innych stanowiskach w Domu Pomocy Społecznej w Prudniku .

– Nie chciałbym wchodzić z butami w czyjeś życie prywatne, ale sprawa zatrudnienia głównej księgowej wymaga wyjaśnienia, zresztą wiele osób prosiło mnie, abym ustalił, czy ta pani posiadała odpowiednie kwalifikacje do zajmowania tego stanowiska w momencie przyjęcia – kontynuuje radny Kolbek. – Wiem, gdzie pracowała wcześniej i dziwi mnie, że została główną księgową. Wyjaśnień wymaga już samo to, że będąc partnerką pana starosty dostała pracę w jednostce powiatowej. Będę chciał poruszyć ten temat, bo to nie jest w porządku.

3 KOMENTARZE

  1. I fajnie. Ja proponuję również inne placówki podległe powiatowi skontrolować. Czy są mądrze wydatkowane publiczne pieniądze. Np staze z PUP-y…

  2. W dzisiejszym w „TP” przeczytałem artykuł o zatrudnieni Pani na stanowisku głównej księgowej w prudnickim DPS której zarzucano brak kompetencji w objęciu tego stanowiska. Nie ukrywam że z wielką satysfakcją przeczytałem wyjaśnienie pani która to stanowisko objęła, trudno powiedzieć że się chwaliła bo się broniła, ale zainteresowanym przedstawiła swoje wykształcenie i staż w tej materii, które jest wręcz imponujące żeby objąć takie stanowisko. Przeraziło mnie stanowisko osób które sądzą z życie osobiste tej pani i jej szefa jest ważniejsze od wykształcenia i doświadczenia zawodowego i ma mieć wpływ na jej zatrudnienie.

Skomentuj Bella Anuluj odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here