Szanujmy wspomnienia!

1
(mat. arch. prywatne Jadwigi Żak)
reklama

Z prawdziwym wzruszenie przeczytałam artykuł p. Bożeny Tokar-Matkowskiej w „Tygodniku Prudnickim” z 1 sierpnia br. pt.: „Gdzie dziewczęta z tamtych lat”. Pragnę tą drogą podziękować Jej za ten strzępek historii mojego pokolenia.

Jadwiga ŻAK


Łza się w oku kręci, gdy się wspomina minione lata, mimo że były to czasy siermiężne. Cieszyła każda para butów (czasem jedyna), cieszyły białe tenisówki czyszczone pastą do zębów, cieszył każdy drobiazg. To była młodość.

Odpowiadając na pytanie – gdzie dziewczęta, uświadomiłam sobie, że wiele z nich, z tych lat mi najbliższych, nie ma już na tym świecie. Nie ma Ireny Kisiel, Hesi Tyczkowskiej, Lucyny Sójki, Stasi Bajdas, Gieni Bar, Jasi Beniowskiej, Stasi Górskiej, Heleny Kozłowskiej, Franki Górskiej i pewnie innych. Wszystkie wspominam po nazwiskach z tamtego okresu.

Przy okazji chcę uzupełnić informację na temat życia kulturalnego w ówczesnych Zakładach Przemysłu Bawełnianego im. Powstańców Śląskich, późniejszego „Froteksu”. W przyzakładowym Domu Kultury działały sekcje: dramatyczna, taneczna, wokalna i inne. Jako absolwentka SPP i mieszkanka hotelu przyzakładowego wraz z innymi dziewczynami oczywiście brałam czynnym udział w tych aktywnościach. W latach pięćdziesiątych wiele się działo w Domu Kultury (później też, ale ja już w tym nie uczestniczyłam).

Ważnym wydarzeniem było wystawienie sztuki pt.: „Śmierć Hamleta”, w której główne role zagrali: naczelny dyrektor zakładów p. Marian Chojnacki, kierownik Domu Kultury p. Stanisław Bielanka – jako dwaj bracia, ich matka p. Helena Kurdziel – szefowa Działu Specjalnego w zakładach, ja jako jej córka i siostra braci – byłam wówczas sekretarzem Rady Zakładowej i p. Stanisław Sikora – komendant straży w zakładach, w sztuce jako mój narzeczony pozostający w więzieniu.

Rzecz dotyczyła czasów wojny i dramatu rodzinnego z wojną związanego. Bywało, że widzowie popłakiwali w czasie przedstawień. Do dziś zdumiewa mnie atmosfera, jaka panowała w zakładzie tej rangi, skoro możliwa była taka obsada ról w amatorskim teatrze.

Bywały wyjazdy z występami do różnych miejscowości w ramach hasła „wymiana miasta ze wsią”. To była wspaniała przygoda mojej młodości. Szkoda, że wszystko przemija.


Artykuł ukazał się w „Tygodniku Prudnickim” nr 37 z 12.09.2018. Całe wydanie możesz przeczytać w formie e-gazety: >>Tygodnik Prudnicki na portalu e-kiosk.pl<<

1 KOMENTARZ

  1. Piękne wspomnienie pani Jadziu. Może i nie były to różowe czasy wolności, ale jakoś trzeba było wtedy żyć i znajdować chwile wytchnienia i radości.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here